niedziela, 28 kwietnia 2013

Muszę i chcę

A ja muszę się koniecznie pochwalić: jeszcze przed Wielkanocą udało mi się wygrać Turkusowo-pistacjowe candy u Czarnej Jagody. Bardzo, bardzo Ci dziękuję za przepiękną i smaczną niespodziankę.

Dostałam taki oto prześliczny zestaw:
 


W paczuszce znalazłam:
dwie szydełkowe poszewki na poduszki

wiosenne korale

szydełkowe ubranko na jajeczko
które było totalną niespodzianką :)
 i słodkości - ale je prawie natychmiast zjadłam, hi hi.

Poszewki urzekły mnie swoi kolorem oraz nietypowym rozmiarem. Aby móc się cieszyć nimi musiałam uszyć zupełnie nowe poduszki: o wymiarach 26x31cm i 34x37 cm.

ETAP 1

szycie poduszek z wypełnieniem

 ETAP 2

szycie podszewki pod szydełkową powłoczkę

 ETAP 3

Finał - połączenie wszystkich części :)

A tu nowe poduszki wśród starszych koleżanek.
Jak widać ostatnio przeżywam fascynację turkusem i pistacją :)
Dlatego wygrana w tym candy tak bardzo mnie ucieszyła.

Teraz czeka mnie nowy projekt - uszycie nowego okrycia na sofę. Mamy sofę Ikea Ektorp w kremowym 'ubranku'. Jest piękna, ale bardzo niepraktyczna przy dwóch przedszkolakach.

I jeszcze piękne tulipany...

 JoC

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Kuchenny anioł

Prawie każdy w domu jakiegoś ma...
i od dzisiaj mam i ja :)
...ANIOŁA.
A właściwie kuchennego anioła.
Co prawda nie wygląda zupełanie jak anioł, ale ma anielskie skrzydła, więc dla mnie aniołem jednak jest. I będzie czuwać nad gotowaniem pysznego jedzonka dla mojej rodziny.
Jak tę cudną krówkę zobaczyłam w książce "Radosne dekoracje" od razu pomyślałam, że będzie świetnie wyglądała na kuchennym parapecie.
 
Nawet znalazłam dla mojej krówki zastosowanie 'użytkowe'.
Wiele przepisów kulinarnych mam na luźnych kartkach i nie lubię jak leżą na blacie kuchennym wśród artykułów spożywczych. Zawsze boję się, żeby nie pobrudziły się przy gotowaniu, a jednocześnie muszą być na podorędziu.
 
Moja anielska krówka ma na imię Basia.
I jak już się rozgościła na parapecie, to wyszła na spacer - na koniczynkę wśród trawki. 
 
 
 
Basia to prawdziwa elegantka i stwierdziła, że musi się trochę upiększyć.
 
Tylko nie mogła się zdecydować czy lepiej jej w delikatnym różu... 
 ...fiolecie...
 ...czy może jednak w różowym w połączeniu z żółtym.
 
 Basia 'postawiła' na pięćiopłatkowy kwiatek z filcu. Rzeczywiście dziewczyna ma gust :)
Też mi się najbardziej podoba w tej wersji. Nawet pozwoliła się zfotografować w 'nowym ubranku'.
 
I wróciła na kuchenny parapet.
 
A macie może pomysł na inne 'zastosowanie' Basi?
 
JoC
 
PS. Postanowiłam moją anielską krówkę zgłosić do anielskiego wyzwania zorganizowanego przez Gosię z bloga Stare pianino - Decoupage. Mam nadzieję, że Basia spełnia warunki. 

piątek, 19 kwietnia 2013

2 w 1 x 2

Pokrętny tytuł?
Chodzi o to, że uszyłam 2 rzeczy do dwóch (albo i więcej) zastosowań.

Specjalnie dla wyjątkowej osoby uszyłam takie oto dwa pojemniczki...

Jedno zastosowanie nasuwa się samo - pojemniczki można używać w łazience lub w sypialni: na biżuterię, kosmetyki itp.


Ale wymyśliłam je specjalnie dla osoby uwielbiającej gotować - więc kolorystycznie i wielkościowo oraz 'hasłowo' dobrałam je do jej kuchni:


mały pojemnik z napisem Pychotki...

 jest na torebki proszku do pieczenia i cukru waniliowego

duży pojemnik z napisem Lubię na ostro...

jest na torebki z przyprawami


A może Wy znajdziecie jeszcze jakieś inne zastosowanie?
JoC

sobota, 13 kwietnia 2013

Nieświadoma

Mam już tyyyyle wiosen na karku (nie powiem ile, to jest moja słodka tajemnica) i ostatnio dotarło do mnie, że tyle lat żyłam w takiej sobie błogiej nieświadomości.
Zapytacie: 'ale o co chodzi?'
Już wyjaśniam:
Od wielu, wielu lat dwa razy do roku wysyłam kartki świąteczne - tak około 50 sztuk mi zawsze wychodzi - czasami takie 'normalne ze sklepu' a czasami jak mnie 'natchnie' to je sobię sama robię.
Na ten przykład pokażę parę kartek na Boże Narodzenie 2011:

Czasami jestem bardziej zadowolona z efektów mojej pracy, czasami mniej. Różnie to bywa. Generalnie chodzi o to, że za gotowymi kartkami to ja nie przepadam, bo są takie 'nijakie' i 'bezduszne'. Więc robię sobie te karteczki i w swojej świadomości nazywałam je kolażem - tak mnie uczono na plastyce i z-p-t w szkole (młodzieży wyjaśniam, że z-p-t był to przedmiot szkolny 'zajęcia praktyczno-techniczne', bo chyba teraz już ich nie ma).

Ale od kiedy zaczęłam odwiedzać blogosferę nareszcie 'otworzyły mi się oczy', cha, cha, cha.
Spotkałam się z całkiem nowymi nazwami: "scrapbooking", "cardmaking", "embrossing", "husking", "quilling" itd.
Na szczęście jak się okazuje wszystko to nie jest niczym nowym, techniki te są znane mi od dzieciństwa, tylko mają pięknie brzmiące nazwy. Na dodatek to się obecnie 'świetnie sprzedaje'. Bo przy okazji odkryłam sklepy internetowe, w których można kupić wszystko co jest potrzebne do moich 'kolażowych' kartek :)

I niech nikt nie myśli, że ja tu coś krytykuję - absolutnie nie, a jeśli już to jedynie 'naszą polską szarą rzeczywistość' sprzed 1989 roku, która skutecznie odcięła nas od świata.
Weźmy pod lupę SCRAPBOOKING: jest to bardzo stara "sztuka ręcznego tworzenia i dekorowania albumów ze zdjęciami i pamiątkami rodzinnymi" (tak przynajmniej twierdzi wikipedia) i pierwszymi znanymi scrapbookerami byli Mark Twain i Thomas Jefferson.

Znów odbiegam od meritum.
Tak naprawdę to chciałam napisać, że strasznie się cieszę, że nie tylko ja robię sama kartki - na dodatek okazuje się, że robi tak bardzo dużo dziewczyn (czyli kobiet w wieku od 15 do 100), które później pokazują swoje prace na blogach.
No i jak się napatrzyłam na te cuda to postanowiłam, że od tego roku 'koniec z kupowanymi kartkami'.
I żeby nie być gołosłowna - przed Wielkanocą zrobiłam kartkę urodzinową dla szwagra do spółki z dziećmi:

Na pierwszej stronie 'wyżyłam się' ja, drugą stronę wymalowała dwuletnia córka, a na trzeciej jest wyklejanka zrobiona ręką mojego czterolatka.

Pewnie wiele z 'prawdziwych scraperek', które może tu przypadkiem zaglądną mnie wyśmieje, ale co tam - mi się podoba i jestem z siebie dumna. A najważniejsze, że obdarowany był zachwycony :)

Kolejny powód napisania tego posta to chęć pochwalenia się zawartością paczki jaką otrzymałam w wygranym candy u Tusi.

Urzekła mnie "Farma starego Mc'Donalda", kwiatuszki i wiedźma na miotle z padu October Afternoon. Już nawet mam pomysł jak je wykorzystać :)
 
Oprócz papierów i kwiatków w paczuszcze były jeszcze:
- zielona taśma washi ze strzałkami
- białe tasiemki Pink Paislee Mistables
- biały alfabet przystosowany do psikania mgiełkami Heidi Swapp
- opakowanie Memory File Heidi Swapp
- paczuszka unikalnych elementów Studio Calico
Cytuję za Tusią, bo jeszcze nie wiem jak tych rzeczy używać, ale na pewno za czas jakiś będę wiedziała, obiecuję. A tymczasem zachęcam wszystkich do odwiedzenia bloga mojego darczyńcy, bo naprawdę warto: Oto Tusia. I oczywiście WIELKIE DZIĘKI.
 
Na koniec chciałabym zaprosić na 2 wspaniałe candy - oczywiście do rozdania są wspaniałości przydatne przy tworzeniu kartek.
 
Blog Studio75 z okazji premiery nowej kolekcji ''Special Moments'' zaprasza na candy do 15 kwietnia.
 
Blog sklepu Magiczna Kartka z okazji premiery kolekcji "Poranna kawa" i "Stalowe niebo" zaprasza na candy do 20 kwietnia.
 
Śpieszcie się zapisać bo mało czasu zostało, a wszystkie trzy kolekcje papierów są prześliczne :)
 
JoC